„Dziękuję za każde zaufanie, ale to nie sondaże wygrywają wybory (…). Każda partia ma ambicje żeby rządzić, to jest naturalne, że każdy chce sprawować władze, a nie być w opozycji, tylko do tego trzeba wygrać wybory i to jest dużo ważniejsze” – tak Władysław Kosinak-Kamysz skomentował w Porannej rozmowie w RMF FM wyniki sondażu dla „Rzeczpospolitej” według którego nasz gość został wskazany przez respondentów jako najbardziej prawdopodobny premier po wygranych przez opozycję wyborach parlamentarnych.

Dopytywany o to, czy widziałbyś się w roli lidera opozycji szef PSL stwierdził: Rzeczą najważniejszą nie jest to, kto będzie liderem opozycji teraz - bo ja nie chce brać udziału w tym wyścigu, on mnie nie interesuje - ja chciałbym żeby po wyborach liderem opozycji był Jarosław Kaczyński.

W rozmowie z Robertem Mazurkiem poseł zapewnił też, że jeśli PSL będzie rządził, to nie zagłosuje za podniesieniem wieku emerytalnego tak jak stało się to, gdy PSL był w rządowej koalicji z Platformą Obywatelską. My dostaliśmy żółtą kartkę. To rozwiązanie zostało zakwestionowane. Nie będzie już takiego projektu w kolejnym Sejmie. Jeśli ktoś go zgłosił, to my na pewno nie poprzemy.

Mamy inne propozycje dotyczące emerytur bez podatku, połączeniem ze stażem pracy o co wnioskuje OPZZ (...) Nie podniesiemy wieku emerytalnego - zadeklarował szef PSL.

Tematem dyskusji była też ewentualna koalicja Prawa i Sprawiedliwości oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego po wyborach. Nie poszliśmy z PiS-em po wyborach samorządowych, a wielu mówiło: "patrzcie ile będzie PSL-owców zdradzać, jak pójdą za władzą w sejmikach". Nie skusiliśmy się nigdzie. Nie jest to partner (PiS - przyp.red.), z którym można budować jakiekolwiek porozumienie - stwierdził lider PSL pytany czy możliwe jest takie rozwiązanie. Nikt nie ma na to ochoty - dodał.

Bliżej mi do Cracovii, ale nie życzę źle Wiśle Kraków - zadeklarował Kosiniak-Kamysz. W internetowej części rozmowy Robert Mazurek i prezes PSL ustalili, że sytuacja w Wiśle Kraków mogłaby być opisem sytuacji społeczno-politycznej w Polsce. Prowadzący rozmowę przypomniał, że z Krakowa pochodzi obecny prezydent i kilku ważnych polityków partii rządzącej, a nie byli w stanie nic zrobić, aby zaradzić obecnym kłopotom klubu. Kosiniak Kamysz przypomniał, że były czasy, że nie było tylu ważnych polityków z Krakowa, a Wisła właśnie wtedy święciła triumfy.  

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY ROBERTA MAZURKA Z WŁADYSŁAWEM KOSINIAKIEM-KAMYSZEM

Gość: Władysław Kosiniak-Kamysz

Robert Mazurek, RMF FM: Szampański nastrój. Postanowienie noworoczne takie łatwe, że pan od razu spełnił.

Władysław Kosiniak-Kamysz, PSL: Mam jedno - żeby się nie dać wkręcać redaktorowi Mazurkowi, ale to nie będzie łatwe do spełnienia. Myślałem o tym, przeważnie mam postanowienia, których nie spełniam.

A tym razem?

A tym razem może się uda. Jadłem super chleb na 10-letnim zakwasie z Małopolski. I z chęcią bym sobie sam taki upiekł.

Myślałem, że z chęcią by pan zjadł jeszcze raz. Ja na przykład takie postanowienia mam co roku.

No właśnie widzę.

Mówiłem panu, że jak pan będzie sobie tak żartował, to się doczeka. W takim razie porozmawiamy poważnie, skoro pan jest taki niesympatyczny.

A to jest bardzo poważne. Chleb na 10-letnim zakwasie to nie jest poważne?

Panie premierze, tak powiem...

I pan dworuje, po co?

To nie ja, to Polacy. Polacy sobie dworują z pana w ten sposób, że uważają, że jeśli już ma być premier z opozycji, to Władysław Kosiniak-Kamysz. Tak twierdzi 26 proc. rodaków. Jeśli wierzyć sondażowi IBRiS dla "Rzeczpospolitej" - 16 proc. chciałoby Pawła Kukiza lub Roberta Biedronia, i uwaga, tylko co dziesiąty Polak mówi, że jeśli już premier z opozycji, to Grzegorz Schetyna.

A jakbym powiedział, że pan zostanie moim rzecznikiem, to wie pan, jakby jeszcze poszło do góry?

To jest słabo płatna funkcja, nie biorę.

Ale jaki zaszczyt. Dobrze, dziękuję za każde zaufanie, ale to nie sondaże wygrywają wybory, tylko trzeba wygrać na jesień wybory parlamentarne.

A nie robicie takiej miny do Platformy: Ej, słuchajcie, może by tak rzeczywiście. Pamiętacie, kiedyś z Pawlakiem robiliśmy taki numer, że nie wygraliśmy wyborów, a to on został premierem.

Naprawdę każda partia ma ambicje, żeby rządzić. I po to się idzie do polityki, żeby zmieniać rzeczywistość i tworzyć takie warunki życia, i realizować swój program. To jest naturalne, że każdy chce sprawować władzę, a nie być w opozycji. Tylko do tego trzeba wygrać wybory. I to jest dużo ważniejsze.

A nie mówił pan tego Donaldowi Tuskowi, bo to on przecież rzucił jako pierwszy ten pomysł?

Zdementował to. Jest rzecz najważniejsza - nie kto będzie liderem teraz opozycji, bo ja nie chcę brać udziału w wyścigu, kto ma być liderem, bo mnie ten wyścig nie interesuje. Ja chciałbym, żeby liderem opozycji był naturalnie po wyborach Jarosław Kaczyński. To rozwiązuje sprawy i spory, kto będzie liderem.


Wszyscy o tym mówicie w ten sam sposób, że liderem opozycji ma być Kaczyński. Na razie jego partia rządzi.

I właśnie to jest sygnał, że dzisiaj nie ścigajmy się na liderów, tylko zbudujmy wspólną listę do europarlamentu.


Panie pomyśle, to za chwileczkę o europarlamencie. Ale co by było, gdybyście wygrali? Polacy nie mają prawa oczekiwać, że byłoby to samo, co zwykle, to znaczy jedno mówicie, drugie robicie...

Nie.

...tak było z wiekiem emerytalnym. Przypominam panu, że w kampanii z 2011 roku zarówno PSL, jak i Platforma mówiły, że wiek emerytalny jest nie do ruszenia. Pan 26 kwietnia 2012 roku, w zasadzie kilka miesięcy po wyborach, mówił, że zmian demograficznych nie da się zatrzymać, mamy prawo wyjść naprzeciw, zabezpieczyć przyszłość Polaków i pan podniósł wiek emerytalny.

To padło w expose premiera Tuska. I zostało zrealizowane. I zostało zakwestionowane przez Polaków w wyborach i do tego nie ma powrotu.

Panie prezesie, pan może teraz powiedzieć tu do tej kamery Polakom prosto w oczy: "Nie, jak będę miał jakikolwiek wpływ, to moja partia już nigdy nie zagłosuje za podniesieniem wieku emerytalnego"?

My dostaliśmy żółtą kartkę, to rozwiązanie zostało zakwestionowane i nie będzie już takiego projektu w kolejnym Sejmie, tzn. jeśli ktoś by go zgłosił, my go na pewno nie poprzemy.

Czyli wy nie będziecie nigdy głosować za podniesieniem wieku emerytalnego?

Mamy inne propozycje dotyczące emerytury bez podatku, mamy połączenia ze stażem pracy, o co wnioskuje OPZZ również "Solidarność". Dzisiaj, moim zdaniem, będzie odejście od wieku emerytalnego na rzecz stażu pracy. Nie podniesiemy wieku emerytalnego, ta zmiana została zakwestionowana przez Polaków, my przegraliśmy wybory również w jakiejś części przez tę decyzję i wyciągnęliśmy wnioski. Polacy zadecydowali inaczej w 2015 roku.

I to jest przynajmniej klarowana odpowiedź.

Nie ma powrotu do tego, co było przed 2015 rokiem. Ma być lepsza, nowa Polska, a nie powrót do tego, co było, bo to zostało zakwestionowanie.

Chce pan iść do wyborów europejskich z Platformą, SLD, z Nowoczesną?

Ja jestem zwolennikiem szerokiego porozumienia, chciałbym żebyśmy stworzyli szerokie porozumienie na te wybory, z godnym traktowaniem wszystkich partnerów, z godnym miejscem dla wszystkich, nie tak, że ktoś tam chciałby odgrywać rolę hegemona i być dominujący, tylko każdy łączy różne wartości. Akurat wybory europejskie są dobre, bo ten wspólny mianownik, silna Polska w silnej Europie, myślę, że dla wielu formacji jest do przyjęcia.

Sławomir Neumann w tym studiu mówił, że tak, że byłby to piękny chadecki blok. Ja się tylko zastanawiam, jak w tym chadeckim bloku zmieściłoby się SLD, zmieściłaby się Katarzyna Lubnauer.

Nie, to ja myślę, że on pewnie mówił o porozumieniu Platformy z PSL-em.

Ale mówił o szerokim bloku.

To stanowi bazę, bo jesteśmy razem w Europejskiej Partii Ludowej i to jasne, że będziemy rozmawiać.

Czy rozmawialiście już o tym bardzo konkretnie?

Rozmawiamy, nie jestem tym politykiem, który nie ma problemu z rozmową z SLD, z Nowoczesną, z Platformą. Oczywiście Platforma jest tym partnerem naturalnym, jako pierwszym, bo jesteśmy w Europejskiej Partii Ludowej, jak to pan redaktor przed chwilą powiedział.

Dobrze, o wyborach jeszcze porozmawiamy, o tych i o następnych. Ma wrócić jeszcze do tego Sejmu, ustawa o zwierzętach, ta, która wzbudza wiele kontrowersji. Jednym z przepisów jest trzymanie zwierząt na łańcuchu. Czy pan jest za zakazem trzymania psów na łańcuchu?

Jestem za tym, żeby tego zakazać. Uważam, że już taki czas minął, nie ma takiej potrzeby. Nie jestem ortodoksyjny w tych poglądach.

Lider PSL mówi, że trzeba zakazać trzymania psów na łańcuchu.

Tak.

Pański elektorat w tej sprawie łapie się za głowę.

Nie. Myślę, że każdy może mieć tu swój pogląd na tę sprawę, ale trzeba zachowywać zdrowy rozsądek. Trzeba dbać o zwierzęta. Prawdziwi gospodarze naprawdę dbają o zwierzęta. Zdarzają się wyjątki potwierdzające regułę.

Tu pełna zgoda.


Ktoś, kto zajmuje się codziennie zwierzętami, wstaje rano, karmi je, dba o nie...

Obrządza, tak się mówi.

Tak, przeprowadza obrządek i każdego dnia z nimi żyje przez cały rok, to naprawdę kocha te zwierzęta, dba o nie i jest najlepszym przykładem jak należy robić.

To powinno pana połączyć z Jarosławem Kaczyńskim.

No i trzeba szukać wspólnych elementów pomiędzy tymi, którzy się bardzo różnią. Ten rok będzie rokiem wojny i trzeba robić wszystko, żeby te sygnały pokoju, jeżeli możemy znaleźć wspólne mianowniki były w każdą stronę.

A propos wojen, czy pan jest w stanie powiedzieć teraz jasno i twardo - nie, nigdy po wyborach parlamentarnych nie pójdziemy z PiS?

Tak. Nie poszliśmy po wyborach samorządowych, a wielu mówiło: "patrzcie, ile PSL-owców będzie zdradzać, pójdą za tą władzą w sejmikach". Nie skusiliśmy się nigdzie. Nie jest to partner, z którym można budować dzisiaj jakiekolwiek porozumienie.

Nie będzie koalicji PiS-u z PSL po wyborach?

Nikt nie ma takiej ochoty.

Być może będzie taka konieczność.

Słyszałem o tłumach działaczy, którzy mieli robić koalicje z PiS-em i jakoś ich nie widzę.

Ale ja pytam o pana, a nie o tłumy działaczy. Nie o jakieś zdrady i przekupstwa, tylko polityczną decyzję.

Nie weszliśmy w tej kadencji, nie weszliśmy w sejmikach, nie wejdziemy w kolejne.

Dzisiaj urodziny Jamesa Bonda, znanego amerykańskiego ornitologa. Nie żyjącego już, ale to on dał nazwisko bohaterowi najpierw powieści, a później filmu, bo Ian Fleming, autor tych książek, był też ornitologiem. Pan ogląda Bonda?

Zdarza mi się. Nie jestem jakimś wielkim fanem, ale tak.

A wiem pan, że oni teraz robią casting na nowego Bonda.

I pan się zgłasza?

Nie, myślałem o panu, bo pan powiedział, że jestem za gruby. To ja mogę być tam pańskim giermkiem.

To może byśmy połączyli to postanowienie noworoczne, że pan trochę schudnie i będzie jak nowy James Bond.

Ja będę jak Sancho Pansa drogi Don Kichocie.

To już jest gotowy model do występu.