Białoruś od ponad 30 lat pozostaje pod rządami Alaksandra Łukaszenki, który przez wiele lat wciąż podkreślał, że nie ma zamiaru przekazać władzy. Jednak ostatnie wydarzenia, a także publiczne wypowiedzi samego przywódcy, sugerują, że zmiany mogą być bliższe, niż się wydaje. Opozycja bacznie obserwuje ten proces, a białoruskie media podejmują spekulacje na temat przyszłości władzy na Białorusi.
Mikałaj, syn Alaksandra Łukaszenki, od najmłodszych lat towarzyszył ojcu w ważnych wydarzeniach politycznych. Urodzony w 2004 roku, stał się obecny w przestrzeni publicznej, gdy miał zaledwie cztery lata. W 2008 roku pojawił się na jednym z pierwszych wydarzeń publicznych, a w późniejszych latach regularnie towarzyszył ojcu w zagranicznych podróżach, w tym także na sesjach ONZ.
W wieku 10 lat Mikałaj brał udział w posiedzeniu Organizacji Narodów Zjednoczonych, a jego obecność na defiladzie wojskowej w 2015 roku wzbudziła uwagę. Od tego czasu jego obecność na najważniejszych wydarzeniach państwowych jest nieodzowną częścią politycznego krajobrazu Białorusi.
Mikałaj nie jest już dzieckiem, ma 20 lat, studiuje na Uniwersytecie Pekińskim i jest aktywnie obecny w mediach. Jego matką jest najprawdopodobniej Iryna Abielska, lekarka Łukaszenki, która zajmuje ważne stanowiska w strukturach państwowych. Przyszłość Mikałaja wydaje się być zatem związana z politycznym dziedzictwem ojca.
W ostatnich dniach Białoruś stała się miejscem intensywnych debat na temat przyszłości politycznej kraju. Chociaż prezydenckie "wybory" przeprowadzone w styczniu 2025 roku zostały szeroko potępione przez organizacje broniące praw człowieka i międzynarodowe instytucje, nie można zignorować tego, co dzieje się za kulisami. Opozycja nie wyklucza, że Łukaszenka może przygotowywać swojego syna do przejęcia władzy.
"Jeśli chodzi o następcę, to będę przygotowywał najmłodszego. Wyjątkowy człowiek" - mówił sam Łukaszenka już w 2007 roku, otwierając przestrzeń do spekulacji o dynastii, która może rządzić Białorusią przez pokolenia.
Białoruski politolog Waler Karbalewicz zauważa, że Mikałaj jest jeszcze młody i niewiele wskazuje na to, że został odpowiednio przygotowany do objęcia tak odpowiedzialnej funkcji. Opozycyjny polityk Paweł Łatuszka jednak przypomina, że jeśli syn Łukaszenki rozpocznie karierę w parlamencie lub innych strukturach władzy, to nie będzie wątpliwości, że Białoruś stoi przed nowym rozdziałem.
Wybory prezydenckie w Białorusi, które odbędą się w 2030 roku, mogą okazać się momentem, w którym wyjaśni się, czy rzeczywiście Łukaszenka przygotowuje swojego syna do objęcia najwyższego stanowiska w państwie. W perspektywie 5 lat przed Białorusią stoi wiele wyzwań: zarówno politycznych, jak i społecznych.
Możliwość dynastii rządzącej przez pokolenia budzi ogromne kontrowersje w kraju i poza jego granicami. Jednak dla wielu Białorusinów oznacza to kontynuację dyktatorskich rządów, które mogą wciąż zmieniać oblicze ich ojczyzny.