Donald Trump zapowiada kolejną rundę handlowej konfrontacji. Prezydent Stanów Zjednoczonych ostrzegł Unię Europejską i Kanadę, że jeśli będą koordynować działania na niekorzyść USA, nałożone zostaną na nie nowe, dotkliwe cła. To reakcja na ich odpowiedź na amerykańskie restrykcje celne.
"Jeśli Unia Europejska będzie współpracować z Kanadą, aby wyrządzić szkody gospodarcze Stanom Zjednoczonym, na oba kraje zostaną nałożone zakrojone na szeroką skalę cła, znacznie wyższe niż obecnie planowane. Będzie to miało na celu ochronę najlepszego przyjaciela (tj. USA - przyp. red.), jakiego każde z nich kiedykolwiek miało!" - napisał Donalda Trump w swoim portalu społecznościowym Truth Social.
Prezydent USA już wcześniej zapowiedział 25-proc. cła na importowane samochody i lekkie ciężarówki. Nowe regulacje mają wejść w życie 2 kwietnia, zastępując dotychczasową 2,5-proc. stawkę.
Według amerykańskiego przywódcy dzięki temu zagraniczne firmy przeniosą produkcję do USA, co przełoży się na miejsca pracy i większe wpływy do budżetu, szacowane na 100 mld dolarów.
Najbardziej dotkniętymi krajami będą Niemcy, których producenci samochodów w dużym stopniu polegają na eksporcie do Stanów Zjednoczonych. Nowe taryfy mogą również wpłynąć na globalne łańcuchy dostaw, w tym na polskich producentów części samochodowych.
Choć Trump argumentuje, że cła pobudzą amerykański przemysł i zwiększą wpływy do budżetu, niepewność na rynkach oraz możliwe działania odwetowe mogą dodatkowo skomplikować sytuację gospodarczą na arenie międzynarodowej.
Wiceszefowa Komisji Europejskiej, Teresa Ribera, zapowiedziała, że po zapoznaniu się ze szczegółami planowanych przez USA ceł na samochody, KE "zareaguje odpowiednio". USA planują nałożyć 25 proc. cło na samochody osobowe i lekkie ciężarówki importowane z zagranicy, co jest wzrostem w porównaniu do dotychczasowej stawki 2,5 proc.
Ribera uznała decyzję USA za złą dla konsumentów i przemysłu, zaznaczając, że UE będzie koncentrować się na własnym interesie i wspierać firmy spełniające wysokie standardy praw pracowniczych i ochrony środowiska. Komisja Europejska ma przyjrzeć się szczegółom ceł i odpowiednio zareagować.
Amerykańscy giganci - Ford, General Motors i Stellantis - zareagowali ostrożnie. Wspólnie podkreślili, że nowe cła nie mogą doprowadzić do wzrostu cen dla konsumentów i zapowiedzieli współpracę z administracją w celu wypracowania kompromisowych rozwiązań.
Według danych portalu Tradeimex największym eksporterem aut do USA jest Meksyk, odpowiadający za 25-proc. importu. Kanada dostarcza 13-proc., a Japonia i Korea Południowa - łącznie ponad 35-proc. Europejscy eksporterzy, tacy jak Niemcy, Wielka Brytania czy Włochy, również mogą odczuć skutki taryf.
Polska, choć nie eksportuje znaczących ilości aut, sprzedaje do USA części samochodowe o wartości ponad 300 mln dolarów rocznie.
Nowe cła to nie tylko kwestia ekonomii, ale także element strategii politycznej Donalda Trumpa przed nadchodzącymi wyborami. Hasło "America First" znów znajduje się w centrum jego kampanii, a wojna handlowa z Europą i Kanadą może okazać się jednym z jej kluczowych narzędzi.