Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła w poniedziałek amerykański projekt rezolucji na temat wojny w Ukrainie, który nie wymienił Rosji jako agresora, lecz mówi o "wojnie rosyjsko-ukraińskiej". Dokument wzywa do trwałego zakończenia wojny, lecz nie zawiera potępienia agresji.
Za rezolucją zagłosowało 10 z 15 państw, podczas gdy pięć kolejnych - wszystkie państwa europejskie - wstrzymały się od głosu.
Rezolucja to krótki tekst, który wyrażał jedynie żal z powodu "tragicznej utraty życia w konflikcie Federacji Rosyjskiej z Ukrainą", nie zawiera potępienia rosyjskiej inwazji i powtarza, że głównym celem ONZ jest utrzymanie międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa oraz pokojowe rozwiązywanie sporów. Zawiera tylko trzy akapity, wzywając do trwałego pokoju między Rosją a Ukrainą i do szybkiego zakończenie konfliktu.
Tymczasowa przedstawicielka USA w ONZ Dorothy Camille Shea twierdziła, że rezolucja nie jest "porozumieniem pokojowym", lecz "ścieżką prowadzącą do pokoju".
Rosja zawetowała jednocześnie europejskie poprawki zmieniające "wojnę rosyjsko-ukraińską" na "pełnoskalową inwazję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę", a także wyrażały poparcie dla integralności terytorialnej Ukrainy i sprawiedliwego pokoju. Poprawki te przepadły, mimo że jedna z nich uzyskała poparcie 11 z 15 państw.
Ambasador Rosji Wasilij Niebienzia chwalił amerykańską inicjatywę - używając często używanych przez Donalda Trumpa słów - jako "zdroworozsądkową propozycję" i krok w dobrym kierunku. Również i on zgłosił poprawki, by tekst rezolucji uwzględnił "potrzebę wyeliminowania podstawowych przyczyn konfliktu". Rosyjskie poprawki zostały odrzucone, bo głosowała za nimi tylko Rosja.
Jest to pierwsza przyjęta przez Radę Bezpieczeństwa rezolucja na temat Ukrainy od początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę.
Wcześniej taki sam amerykański projekt rezolucji został zmieniony na wniosek państw europejskich, przegłosowując takie same poprawki, jakie USA zawetowały podczas poniedziałkowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa.
Podczas gdy jesteśmy w pełni oddani pokojowi na Ukrainie, wzywamy do wszechstronnego, sprawiedliwego i trwałego pokoju, a na pewno nie do kapitulacji ofiary - powiedział ambasador Francji przy ONZ Nicolas de Riviere podczas debaty w Radzie Bezpieczeństwa, uzasadniając brak poparcia dla amerykańskiej rezolucji niewskazującej na agresora w konflikcie.
Nie może być żadnego równoważnego podejścia między Rosją a Ukrainą w odniesieniu do tej wojny - wskazał de Riviere.
Jego stanowisko poparli też przedstawiciele Wielkiej Brytanii, Słowenii i Danii.
Przypominamy Radzie, że Rosja mogłaby osiągnąć pokój już jutro, zaprzestając agresji i wycofując swoje siły z całej Ukrainy - zaznaczyła ambasadorka Wielkiej Brytanii Barbara Woodward.
Dorothy Camille Shea stwierdziła jedynie, że rezolucja stanowi "ścieżkę do pokoju".
To pierwszy krok, lecz kluczowy, z którego wszyscy powinniśmy być dumni - powiedziała.
Ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Niebienzia chwalił inicjatywę USA mówiącą o agresji Rosji jako "wojnie rosyjsko-ukraińskiej", twierdząc, że jest to "pierwsza próba Rady, by przyjąć konstruktywny i zorientowany na przyszłość dokument, który będzie mówił o drodze do pokoju, a nie o pogłębianiu konfliktu". Oskarżył przy tym Europę o próby sabotażu rosyjsko-amerykańskich rozmów.
Militaryzująca się obecnie Europa jest jedynym graczem na arenie międzynarodowej, który chce kontynuacji wojny i ryzykuje sprzeciwieniem się jakiejkolwiek realistycznej inicjatywie mającej na celu rozwiązanie konfliktu - powiedział Niebienzia.
Apelujemy do wszystkich, którzy szczerze pragną trwałego pokoju na Ukrainie, aby nie pozwolili rozentuzjazmowanemu kijowskiemu królewiczowi i jego marionetkarzom burzyć wysiłków podejmowanych przez Rosję i Stany Zjednoczone - dodał.