Biały Dom skierował do Sądu Najwyższego wniosek o uznanie zasad przyjmowania studentów na Uniwersytet Stanu Michigan za niekonstytucyjne. Chodzi o preferencje dla kandydatów pochodzenia afroamerykańskiego, latynoskiego i indiańskiego.
Sprawa jest bardzo kontrowersyjna. Administracja zarzuca uniwersytetowi, że rezerwuje pewną ilość miejsc dla przedstawicieli mniejszości i przyznaje aż 20 punktów za samo pochodzenie rasowe. W sumie na teście kwalifikacyjnym można zdobyć 150 punktów.
Taki system rekrutacji - zdaniem Białego Domu - oznacza stosowanie limitów, uznanych już wcześniej za niekonstytucyjne. Administracja opowiada się raczej za braniem pod uwagę sytuacji socjalnej i ekonomicznej kandydatów.
Stanowisko administracji Busha - podobno było bardzo dokładnie przygotowywane - wywołało już falę skrajnych komentarzy. To jednak może zaszkodzić Republikanom w zdobycie w kolejnych wyborach znacznego poparcia mniejszości.
Można się spodziewać, że Sąd Najwyższy podejmie decyzję latem tego roku. Już dziś uważa się, że może to być jedno z najważniejszych orzeczeń w ostatnim ćwierćwieczu w sprawie praw obywatelskich w USA.
Foto: Archiwum RMF
18:45