Unijne sankcje gospodarcze wobec Rosji zostały przedłużone. Ich los ważył się do ostatnich chwil, bowiem sprzeciw zgłaszały Węgry. Ostatecznie Budapeszt wycofał weto, bo otrzymał zapewnienie, że Komisja Europejska nadal będzie negocjować z Ukrainą możliwość tranzytu gazu.
W poniedziałek ministrowie spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej dyskutowali na temat przedłużenia gospodarczych sankcji wobec Rosji, które wygasają 31 stycznia.
W związku z tym, że na przedłużenie restrykcji co pół roku muszą się zgodzić wszystkie kraje UE, istniały obawy, że weto postawią Węgry. Ostatecznie Budapeszt wyraził zgodę, a węgierskie władze przekonały gwarancje od Komisji Europejskiej dotyczące rozmów z Ukrainą w sprawie tranzytu gazu. KE będzie kontynuować te negocjacje, włączone zostaną w nie także Węgry i Słowacja.
Szef MSZ Węgier Peter Szijjarto jeszcze przed posiedzeniem szefów dyplomacji państw członkowskich UE oświadczył, że oczekuje na oficjalne gwarancje ze strony KE dotyczące bezpieczeństwa dostaw gazu. Ukraina zdecydowała o nieprzedłużeniu umowy na tranzyt rosyjskiego gazu, która wygasła z końcem 2024 r.
Budapeszt do tej pory blokował przedłużenie sankcji gospodarczych nałożonych na Rosję w związku z wojną w Ukrainie, wskazując jako powód zmianę władzy w USA. Po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonym Węgry zaczęły domagać się gwarancji dotyczących tranzytu gazu przez Ukrainę.
Jeśli kraje członkowskie jednomyślnie nie zdecydowałyby na przedłużenie obostrzeń, Moskwa mogłaby odzyskać miliardy euro zamrożonych funduszy.