Nowa chińska aplikacja ze sztuczną inteligencją przebojem zdobyła Stany Zjednoczone. Wprowadzona zaledwie dwa tygodnie temu darmowa DeepSeek wyprzedziła w USA ChatGPT na liście najwyżej ocenianych aplikacji AI w AppStore.
Mała chińska firma utrzymuje, że stworzenie DeepSeek kosztowało ją niecałe 6 milionów dolarów, a to setki razy mniej niż koszty poniesione na stworzenie podobnych amerykańskich aplikacji.
W dodatku według ekspertów chiński model językowy ma parametry pozwalające na analizę złożonych danych i udzielanie wysoce precyzyjnych odpowiedzi. Specjaliści uważają, że DeepSeek nie ustępuje amerykańskim odpowiednikom, a pod niektórymi względami je przewyższa.
Co warte podkreślenia, chińskie narzędzie, w przeciwieństwie do amerykańskich, jest w pełni darmowe.
Sprawa jest szeroko komentowana w Stanach Zjednoczonych, które prowadzą z Chinami technologiczny wyścig.
Wybuch popularności aplikacji DeepSeek entuzjastycznie skomentował na platformie X inwestor Marc Andreessen. Stwierdził, że jest to "jeden z najbardziej niesamowitych i imponujących wynalazków, jakie kiedykolwiek widział".
Prezydent Donald Trump, który w wystąpieniu dla uczestników szczytu w Davos w piątek nazwał swój kraj światowym centrum sztucznej inteligencji, wyraził tylko powszechnie panujące w USA przekonanie o miażdżącej przewadze Ameryki nad Chinami w tej dziedzinie. Według ekspertów nowa aplikacja każe się zastanowić nad oczywistością tego stwierdzenia.
W dodatku DeepSeek powstał bez dostępu do najbardziej zaawansowanych chipów, których eksport do Chin został zakazany przez Biały Dom. Chińczycy najwyraźniej zdołali wydajniej użyć mniejszej mocy obliczeniowej, nadrabiając dzięki lepszemu oprogramowaniu.
W tej sytuacji rodzą się też pytania o możliwości, jakie w dziedzinie AI ma odcięta sankcjami od chipów Rosja. Władimir Putin przed miesiącem ogłosił, że jego kraj włącza się do światowego wyścigu w dziedzinie sztucznej inteligencji i - wraz z Chinami oraz innymi krajami BRICS - tworzy sieć sojuszu AI.