"Wielka Brytania powinna się zastanowić, czy dzielić się informacjami wywiadowczymi ze Stanami Zjednoczonymi" - pisze Dominic Grieve, były brytyjski prokurator i niegdyś szef Parlamentarnej Komisji do Spraw Bezpieczeństwa. Nowego prezydenta USA nazywa "narcystycznym władcą".

Dominic Grieve wsławił się wieloma płomiennymi wystąpieniami w brytyjskiej Izbie Gmin. Szczególnie podczas debat nad brexitem stawał ostro po stronie europejskich wartości i dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Nie dziwi zatem, że ostatnie wypowiedzi amerykańskich polityków skłoniły go do zabrania głosu w sferze publicznej.

"Przywództwo USA zamienia się w dwór cesarza Nerona, z narcystycznym władcą otoczonym pochlebcami, co jest katastrofą dla obywateli Stanów Zjednoczonych i wolnego świata" - pisze dla dziennika "The Independent" Grieve i nie przebiera w słowach.

Jego zdaniem za mało mówi się o konsekwencjach obecnej polityki Donalda Trumpa dla bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii. Tu pojawia się retoryczne pytanie na temat sensu dalszej wymiany informacji wywiadowczych ze Stanami Zjednoczonymi.

Od zakończenia II wojny światowej Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię łączyły szczególne relacje w kwestiach bezpieczeństwa i obrony, które przetrwały sporadyczne różnice w polityce i przyniosły ogromne korzyści obu stronom. Ale zdaniem Dominica Grieve'a obecny gospodarz Białego Domu przymila się Rosji, a to zmienia postać rzeczy.

Brytyjski polityk nie apeluje otwarcie o zmianę obecnych zasad współpracy między brytyjskimi i amerykańskimi instytucjami zajmującymi się kwestiami bezpieczeństwa i obronności, ale jest jednym z wielu głosów, które postulują zresetowanie myślenia na ten temat.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

"Słuchanie słów prezydenta Trumpa to wejście w świat surrealizmu. Nie chodzi tylko o to, że wydaje się, iż zdecydował się porzucić wsparcie USA dla Ukrainy i wymaga od niej zawarcia jakiejś formy porozumienia lub zawieszenia broni z Rosją Putina, aby zatrzymać wojnę, ale że zdecydował się oczernić prezydenta Zełenskiego i samą Ukrainę jako suwerenne niezależne państwo poprzez serię kłamstw, prosto z rosyjskiej propagandy" - napisał w "The Independent".

Samotny głos?

Dominic Grieve nie zasiada już w ławach Izby Gmin i nie piastuje ważnych stanowisk. Być może dlatego odważył się na tak stanowcze wyrażenie swojej opinii w brytyjskich mediach.

Jest on wciąż postacią niezwykle popularną i szanowaną - jednym z polityków, którzy dzięki wieloletniej służbie publicznej zapisali ważną kartę w historii brytyjskiego parlamentaryzmu i dawali świadectwo wartościom, z którymi od zakończenia II wojny światowej Wielka Brytania się identyfikuje.

"Rzeczywistość jest bardzo jasna. Widzimy, w jakim kierunku zmierzają Stany Zjednoczone. Możemy stawić czoła temu wyzwaniu, jedynie współpracując z naszymi sąsiadami, którzy podzielają nasze wartości" - kończy swój artykuł w brytyjskim dzienniku Dominic Grieve.

Opracowanie: