"Dobrze byłoby, żeby taka decyzja w ogóle nie została podjęta, a jeżeli została podjęta, to (żeby) oczywiście została zmieniona. To jest decyzja strony ukraińskiej, ale też musi mieć ona świadomość konsekwencji, które takie decyzje w sferze symbolicznej w Polsce wywołują" - mówił prof. Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, odnosząc się do nadania imienia "Bohaterów UPA" jednej z ukraińskich jednostek wojskowych. Przedstawiciel Nowej Lewicy ocenił, że "z punktu widzenia Lewicy jako formacji koalicyjnej, branie odpowiedzialności politycznej za akty prezydenta, w szczególności tak trudne, jak odebranie Orderu Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu, to nie jest najlepszy pomysł".

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Współpracownik Zełenskiego z wizytą w Polsce

Kyryło Budanow, szef kancelarii prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, przyjechał do Polski. Zdaniem prof. Sebastiana Gajewskiego "dobrze, że ta wizyta ma miejsce".

Decyzja prezydenta Zełenskiego dotycząca nadania nazwy jednostce wojskowej i odwołanie się w tej nazwie do "Bohaterów UPA", to jest coś, co uderza w naszą głęboką wrażliwość historyczną. To jest coś, co wielokrotnie komunikowaliśmy stronie ukraińskiej - mówił gość Krzysztofa Ziemca.

Myślę, że ta wizyta (Budanowa - przyp. red.) jest okazją do tego, żebyśmy mogli przypomnieć stronie ukraińskiej o naszej wrażliwości, o tym, jak trudna w polskiej historii jest rola - jeśli tak można powiedzieć - Ukraińskiej Powstańczej Armii. I żebyśmy wyraźnie zakomunikowali, że naszym wzajemnym relacjom - zarówno na poziomie państwowym, jak i na poziomie narodów - tego rodzaju decyzje symboliczne po stronie ukraińskiej po prostu nie służą - dodał wiceminister wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Decyzja Zełenskiego powinna zostać zmieniona?

Prof. Sebastian Gajewski ocenił, że decyzja ws. nadania imienia jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA" powinna zostać zmieniona.

Dobrze byłoby, żeby taka decyzja w ogóle nie została podjęta, a jeżeli została podjęta, to (żeby) oczywiście została zmieniona. To jest decyzja strony ukraińskiej, ale też musi mieć ona świadomość konsekwencji, które takie decyzje w sferze symbolicznej w Polsce wywołują - mówił gość Krzysztofa Ziemca.

Wiceminister podkreślił, że gloryfikowanie Ukraińskiej Powstańczej Armii utrudnia budowanie przyjaźni, zwłaszcza między narodami Polski i Ukrainy.

Strona ukraińska musi mieć świadomość, że decyzje dotyczące polityki historycznej i symbolicznej, odwołujące się do Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz gloryfikujące osoby związane z tą formacją, uderzają w naszą wrażliwość. UPA była organizacją zbrodniczą i antypolską, a przynajmniej część jej członków współpracowała z nazistowskimi Niemcami. Każdy taki akt jest dla nas trudny - mówił prof. Sebastian Gajewski.

Nie służy to budowaniu przyjaźni, nawet nie tyle między Polską a Ukrainą - bo ta jest budowana przede wszystkim na interesach w dziedzinie bezpieczeństwa - ale przyjaźni między naszymi narodami - dodał wiceminister.

Jak dalej będą wyglądać relacje polsko-ukraińskie?

Zdaniem prof. Gajewskiego "na poziomie relacji między państwami niewiele się zmienia z tego powodu, że nasze relacje z Ukrainą są przede wszystkim podyktowane wspólnymi interesami w dziedzinie bezpieczeństwa".

Polsce - niezależnie od tego, jak oceniamy Wołodymyra Zełenskiego - zależy na tym, by Ukraina była w stanie skutecznie się bronić jak najdłużej. Kluczowe jest, aby Rosja nie wygrała tej wojny i by rosyjskie wpływy nie przesunęły się niebezpiecznie blisko polskiej granicy. Dlatego w interesie Polski leży silna Ukraina, otrzymująca militarne wsparcie ze strony Zachodu, zdolna do dalszej obrony i uniknięcia porażki tak długo, jak będzie to możliwe - mówił gość Krzysztofa Ziemca.

Wiceminister podkreślił jednak, że decyzje władz Ukrainy w sferze polityki symbolicznej wpływają na relacje między społeczeństwami.

Prezydent Ukrainy oraz ukraińskie elity rządzące muszą mieć świadomość, że przy tak licznej społeczności ukraińskiej w Polsce podejmowanie trudnych i kontrowersyjnych decyzji może przekładać się na wzrost napięć między Polakami a Ukraińcami mieszkającymi w naszym kraju - zwrócił uwagę prof. Gajewski.

Gość Krzysztofa Ziemca przyznał, że widzi wzrost nastrojów antyukraińskich w Polsce.

One mnie bardzo niepokoją, dlatego, że ostatnie lata to jest czas bardzo dobrych relacji społecznych między Polakami a Ukraińcami - wskazał.

Ilu Ukraińców jest na polskim rynku pracy?

Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej wskazał, że "nadal Ukraińcy są najliczniejszą grupą cudzoziemców w Polsce".

Nadal Ukraińców mamy najwięcej, jeśli chodzi o cudzoziemców zgłaszanych do ubezpieczeń społecznych. Widzę to w bieżących danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych - powiedział prof. Gajewski.

Gość Krzysztofa Ziemca wskazał też, ilu jest obecnie Ukraińców na polskim rynku pracy.

Jeśli spojrzymy na zgłoszenia do ubezpieczeń społecznych dokonywane przez pracodawców do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, liczba ta wynosi około 800 tys. osób — powiedział.

Rzeczywiście, jeżeli porównujemy dane z okresów nieco wcześniejszych, to widać, że Ukraińców jest mniej, ale wciąż to jest największa grupa cudzoziemska na polskim rynku pracy - podsumował prof. Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, który był gościem Krzysztofa Ziemca w RMF FM.

Cudzoziemcy na polskim rynku pracy. "Zmniejsza się liczba wydawanych wiz pracowniczych"

Krzysztof Ziemiec zapytał wiceszefa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej o skalę napływu obcokrajowców na polski rynek pracy. W odpowiedzi prof. Sebastian Gajewski wskazał na wcześniejsze rekordowe liczby wydawanych zezwoleń i wiz, podkreślając jednocześnie nieprawidłowości.

Za czasów rządu Prawa i Sprawiedliwości, w szczególności w tej drugiej kadencji, (...) obserwowaliśmy rekordową liczbę wydawanych zezwoleń na pracę dla cudzoziemców, następnie wiz pracowniczych oraz rekordowe liczby cudzoziemców, którzy do Polski przyjeżdżali. Problem polegał na tym, że w bardzo wielu przypadkach te zezwolenia na pracę i wizy pracownicze nie były wydawane w tym celu, żeby tu ktokolwiek przyjechał do pracy i realnie pracował, ale one były wydawane w innych celach, np. po to, żeby umożliwić wjazd cudzoziemcom na terytorium Unii Europejskiej - mówił.

Wiceminister mówił o zmianach w podejściu do wydawania wiz i zezwoleń oraz o większej kontroli procedur. Zwrócił też uwagę na potrzebę aktywizacji osób już znajdujących się na rynku pracy.

Zmniejsza się liczba wydawanych wiz pracowniczych. Wizę wydajemy wtedy, kiedy ktoś już ma zezwolenie na pracę. Bardzo mocno pion konsularny stara się weryfikować, czy rzeczywiście taka osoba w Polsce podejmie pracę - powiedział polityk.

Jak wygląda sytuacja młodych pracowników?

W rozmowie poruszono też temat sytuacji młodych na rynku pracy. Prowadzący wskazywał na rosnącą konkurencję i malejącą liczbę ofert, natomiast wiceminister odniósł się do danych statystycznych.

Na rynku pracy dzieje się wciąż dobrze. Naszym wzorcem porównawczym są inne państwa członkowskie Unii Europejskiej. W tym pomiarze, który jest prowadzony stale przez Eurostat, Polska jest wciąż jednym z dwóch, trzech państw, które mają najniższy poziom bezrobocia w całej Unii Europejskiej - mówił Gajewski.

Jednocześnie przyznał, że sytuacja młodych różni się od ogólnego obrazu rynku pracy.

Jeżeli mówimy osobach w przedziale 15 - 24 lat, to tutaj rzeczywiście bezrobocie jest wyższe i ono jest na poziomie około 11-12 proc. Tylko trzeba zwrócić uwagę na to, że ten pomiar nie mówi nam prawdy o rynku pracy młodych - dodał.

Reforma PIP. "Zamiana fałszywej śmieciówki na uczciwy etat"

Rozmowa objęła również zmiany w Państwowej Inspekcji Pracy. Prof. Gajewski wskazał na dwa główne filary reformy, w tym cyfryzację procesów oraz nowe uprawnienia inspektorów.

Drugi komponent, ten najważniejszy, to jest wprowadzenie po stronie okręgowych inspektorów pracy możliwości ustalania istnienia stosunku pracy w drodze decyzji administracyjnej, czyli po prostu zamiany fałszywej śmieciówki na uczciwy etat przez inspektora pracy - powiedział polityk Lewicy.

Coraz więcej absencji w związku z m.in. wypaleniem zawodowym

Wiceminister odniósł się także do danych dotyczących zwolnień lekarskich.

Jeżeli porównujemy dane dotyczące absencji chorobowej w roku 2025 do roku 2024, to w dniach absencji chorobowej ten wzrost jest poniżej procenta. W związku z czym, biorąc pod uwagę skalę dnia absencji chorobowej, nie można mówić tu o żadnym realnym wzroście - ocenił wiceminister.

Podkreślił także, że wzrastają dni absencji związane z wypaleniem zawodowym, zmęczeniem pracowników i schorzeniami psychiatrycznymi.

Jeśli nie chcesz, aby nie umknęła Ci jakakolwiek Rozmowa w RMF, subskrybuj nasz kanał na YouTube.

Opracowanie: