Dziewięciu pracowników Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy (Dolnośląskie) zostało rannych w wyniku ataku 31-letniego mężczyzny. Trafił on na legnicki SOR, bo zachowywał się agresywnie. Kiedy uwolniono go z pasów celem wykonania mu badań, mężczyzna zaczął atakować personel.

Wszystko zaczęło się w piątek o godz. 3:30, kiedy legniccy policjanci zostali wezwani na jedną ze stacji paliw, gdzie - jak przekazali - znajdował się mężczyzna "w stanie skrajnego pobudzenia i dezorientacji". Nie potrafił odpowiedzieć na pytania, nie wiedział, gdzie się znajduje i jak tam trafił. Prosił jednak, by mundurowi mu pomogli i wezwali na miejsce pogotowie ratunkowe.

Tak też się stało. Po przyjeździe na miejsce ratowników medycznych okazało się, że mieszkaniec powiatu lubińskiego musi zostać przewieziony do szpitala. W tym momencie - jak poinformowali legniccy mundurowi - 31-latek stał się agresywny, kopnął w drzwi radiowozu i odmówił przyjęcia pomocy medycznej.

Mężczyzna w asyście policji został jednak przetransportowany do lecznicy, gdzie - jak podkreślono - uspokoił się i nie wykazywał agresji, a decyzją lekarzy został pozostawiony na szpitalnym oddziale ratunkowym celem wykonania dalszych badań.

Dalszy przebieg zdarzenia w rozmowie z reporterem RMF FM Krzysztofem Zasadą opisał Nikolaj Lambrinow, szef szpitalnego oddziału ratunkowego w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Legnicy. Potwierdził, że mężczyzna trafił na legnicki SOR, ponieważ zachowywał się agresywnie. Tak jakby nie był do końca świadomy swojego położenia - dodał.

W trakcie, kiedy należało mu wykonać badania, w tym tomografię komputerową głowy, musiał zostać uwolniony z przymusu bezpośredniego celem przełożenia na łóżko. Wtedy - mówiąc wprost - zaczął atakować personel, który przy nim był - relacjonował. Odnosząc się do wspomnianych środków przymusu bezpośredniego, szef SOR-u wyjaśnił, że mężczyzna był skrępowany pasami.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Po trwającej chwilę - nazwijmy to - szamotaninie, walce udało się tego pana jakoś obezwładnić. Potem przyjechała policja. Mężczyzna został przebadany przez lekarza psychiatrę i po tym badaniu zapadła decyzja o przetransportowaniu go do szpitala psychiatrycznego w Złotoryi, gdzie udał się w asyście policji - poinformował Nikolaj Lambrinow.

W sumie poszkodowanych zostało 9 osób, w tym ratownicy medyczni i pielęgniarki. Ich obrażenia na szczęście nie są poważne. Nie ma żadnych złamań ani też żadnych ran, które by wymagały większej opieki. To są mocne stłuczenia, zadrapania i cała trauma, która powstała - dodał szef legnickiego SOR-u w rozmowie z reporterem RMF FM Krzysztofem Zasadą. 

31-latek przewrócił sprzęt komputerowy i medyczny. Jeszcze nie wiadomo, czy sprzęt został uszkodzony, czy nada się do dalszej eksploatacji.

Mężczyzna usłyszy zarzuty

Mundurowi z Komendy Miejskiej Policji w Legnicy poinformowali, że po zakończeniu leczenia mężczyzna usłyszy zarzuty, w tym naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego, zniszczenia mienia oraz spowodowania obrażeń ciała. Ponadto w związku z wcześniejszym podejrzeniem, że kierował pojazdem pod wpływem środków odurzających, sprawa ta będzie również rozpatrywana w kontekście przestępstwa kierowania pojazdem w takim stanie.

Władze Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy opublikowały na Facebooku wpis, w którym poinformowały, że wszystkim poszkodowanym w wyniku "brutalnego ataku" pracownikom zapewniono pełną opiekę medyczną, psychologiczną oraz prawną. "Bezpieczeństwo i zdrowie naszych pracowników są dla nas priorytetem" - zaznaczono.

Przekazano, że dyrektor szpitala Maciej Leszkowicz niezwłocznie podjął działania w tej sprawie, spotykając się z zastępcą komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu oraz komendantem miejskim policji w Legnicy. "Otrzymaliśmy zapewnienie, że nasza placówka, a przede wszystkim SOR, zostanie objęta szczególnymi działaniami policji, które uniemożliwią podobne sytuacje w przyszłości" - poinformowano.

"Szpital zamierza domagać się najsurowszego ukarania sprawcy i będzie aktywnie uczestniczył w postępowaniu prawnym jako oskarżyciel posiłkowy" - podkreślono we wpisie.