Wielki protest odbył się w niedzielę przed parlamentem Gruzji - słychać było wybuchy petard i fajerwerków wystrzeliwanych przez uczestników manifestacji. Demonstrujący próbowali też oślepić laserami policjantów, którzy używali wobec zgromadzonych armatek wodnych i gazu łzawiącego. Protestujący sprzeciwiają się decyzji rządu o zawieszeniu rozmów o przystąpieniu do Unii Europejskiej.

REKLAMA

Opis / PAP/EPA/DAVID MDZINARISHVILI /
Opis / PAP/EPA/DAVID MDZINARISHVILI /
Opis / PAP/EPA/DAVID MDZINARISHVILI /
Opis / PAP/EPA/DAVID MDZINARISHVILI /
Opis / PAP/EPA/DAVID MDZINARISHVILI /
Opis / PAP/EPA/DAVID MDZINARISHVILI /
Opis / PAP/EPA/DAVID MDZINARISHVILI /
Opis / PAP/EPA/DAVID MDZINARISHVILI /
Opis / PAP/EPA/DAVID MDZINARISHVILI /

W centrum Tbilisi słychać było gwizdy. Dobosze uderzali w bębny, a ludzie skandowali "Gruzja!". Protestujący strzelali fajerwerkami w parlament, a oblewani wodą przez policję - tańczyli przed armatkami.

Niebo nad centrum Tbilisi wygląda jak w noc sylwestrową. Gruzja wita nowy rok - komentowali protestujący.

Na fasadzie budynku wyświetlane były napisy "Fu*k Russia", "Róbcie hałas".

"Potrzebujemy miesiąca, by zorganizować nowe, praworządne wybory"

Według samych demonstrujących w akcji uczestniczyło więcej ludzi niż w sobotę, gdy liczbę protestujących opozycjoniści ocenili na 200 tys.

Choć ludzie szli w poniedziałek rano do pracy, długo nie odchodzili sprzed parlamentu. W tłumie obecni byli opozycyjni parlamentarzyści; niektórzy zgromadzeni mieli ze sobą róże.

Potrzebujemy miesiąca, aby zorganizować nowe, praworządne wybory i wybrać nowych polityków. Będę przychodził każdego dnia po pracy, bo wierzę w demokrację i wolność - powiedział PAP 34-letni uczestnik protestu Misza, przedsiębiorca.

Protestujący mówią PAP, że to trzecia rewolucja: po tych z 1991 i 2003 r.

Oczekują transmisji manifestacji

W niedzielę protestujący zgromadzili się też przed pod budynkiem telewizji publicznej. Część manifestujących weszła do siedziby stacji, stawiając telewizji ultimatum - oczekują transmisji z ich demonstracji.

Na transparentach protestujących można było przeczytać m.in. hasła: "Jestem Gruzinem, więc jestem Europejczykiem", "Gdy tyrania staje się prawem, bunt staje się obowiązkiem". Na akcję protestu przed parlamentem przyszły rodziny z dziećmi, na ich twarzach były malunki gruzińskiej flagi.

Gruziński nadawca publiczny poinformował wieczorem, że jest gotowy przyjąć prezydentkę Gruzji Salome Zurabiszwili i udostępnić jej czas antenowy na rozmowę. Prozachodnia liderka miałaby wystąpić w publicznej telewizji we wtorek lub w środę.

Seria antyrządowych protestów

Od czwartku w Tbilisi przed parlamentem co noc dochodzi do antyrządowych protestów.

Demonstrujący sprzeciwiają się polityce rządzącego ugrupowania Gruzińskie Marzenie, które tego dnia ogłosiło zawieszenie do 2028 roku rozmów o wstąpieniu kraju do UE.

Podczas protestów regularnie dochodzi do starć między ich uczestnikami a policjantami, którzy do pacyfikacji używają armatek wodnych, gazu pieprzowego i granatów hukowych.

Nie jest jasne, ilu protestujących zatrzymano - poinformowała wczesnym rankiem w poniedziałek rosyjska agencja informacyjna Interfax.

Podała, że rannych zostało 113 funkcjonariuszy policji.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Analityk PISM: "Rosjanie są w Gruzji, nie muszą wkraczać"