Do poważnego wypadku doszło wczoraj u stóp Monte Brento we Włoszech, gdzie 33-letni austriacki alpinista spadł z wysokości około dziesięciu metrów. Na miejsce szybko dotarł zespół ratowników alpejskich, którzy przez 11 godzin mierzyli się z trudnym terenem i silnym wiatrem.

Akcja rozpoczęła się wczesnym rankiem, gdy jeden z dwóch austriackich wspinaczy spadł z wysokości około dziesięciu metrów podczas wspinaczki na drodze Universo Giallo na Monte Brento. W wyniku upadku, mężczyzna doznał silnego bólu nóg. Jego towarzysz natychmiast powiadomił służby ratunkowe. Centrum alarmowe uruchomiło akcję ratunkową, wysyłając na miejsce śmigłowiec i ratowników górskich.

Trudne warunki

Choć helikopter szybko dotarł nad miejsce wypadku, nie udało się skontaktować z poszkodowanymi z powodu silnych wiatrów. Wspinacze, mimo trudnej sytuacji, zdołali zjechać na linie, co umożliwiło im dotarcie do bardziej stabilnej części ściany.

Ratownicy alpejscy musieli więc zmienić strategię, decydując się na wspinaczkę od dołu, by dotrzeć do poszkodowanego. Wiatr nie ułatwiał działań, opóźniając dotarcie do rannego mężczyzny.

Po wielu godzinach trudnej wspinaczki, zespół ratunkowy, składający się z trzech techników i ratownika medycznego, dotarł do rannego mężczyzny i jego towarzysza. Udzielono pierwszej pomocy, a później rozpoczęto przygotowania do ewakuacji. Mimo trudnych warunków, udało się przetransportować poszkodowanego i jego kolegę na pokład śmigłowca.

Po udanej ewakuacji, ranny wspinacz trafił do szpitala w Trydencie, a jego towarzysz, choć w pełni zdrowy, został przetransportowany do bazy ratunkowej. 

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Operacja zakończyła się w poniedziałek przed godziną 21:00.