Legia Warszawa po raz 13. w historii zdobywa tytuł mistrza Polski. Piłkarze "Wojskowych" zapewnili sobie tytuł dopiero w ostatniej kolejce meczem z Lechem Poznań. Spotkanie zostało przerwane przez pseudokibiców Lecha w 77. minucie przy stanie 2:0 dla Legii. Komisja Ligi przyznała walkower dla gości. Sezon na drugim miejscu zakończyła Jagiellonia Białystok. Na najniższym stopniu podium uplasował się Lech Poznań.

Legia Warszawa po raz 13. w historii zdobywa tytuł mistrza Polski. Piłkarze "Wojskowych" zapewnili sobie tytuł dopiero w ostatniej kolejce meczem z Lechem Poznań. Spotkanie zostało przerwane przez pseudokibiców Lecha w 77. minucie przy stanie 2:0 dla Legii. Komisja Ligi przyznała walkower dla gości. Sezon na drugim miejscu zakończyła Jagiellonia Białystok. Na najniższym stopniu podium uplasował się Lech Poznań.
Legia Warszawa została mistrzem Polski w sezonie 2017/2018 /Jakub Kaczmarzyk /PAP

"Obradująca w trybie pilnym Komisja Ligi podjęła decyzję o weryfikacji wyniku meczu 37. kolejki Lech Poznań - Legia Warszawa jako walkower na korzyść drużyny gości. Decyzja taka została podjęta z powodu przerwania meczu na skutek zachowania kibiców drużyny gospodarzy. W związku z deklaracją Lecha Poznań, że nie będzie składać odwołania od tej decyzji, rozstrzygnięcie meczu i decyzja o przyznaniu trzech punktów Legii Warszawa staje się wykonalna" - poinformowała w niedzielny wieczór prowadząca rozgrywki najwyższej klasy Ekstraklasa SA.

"Na skutek tej decyzji Legia ma 70 punktów i zapewniony tytuł mistrza Polski. Lech ma 60 punktów i trzecie miejsce na podium" - dodano.

W 77. minucie sędzia Daniel Stefański przerwał mecz piłkarzy Lecha z Legią z powodu rac rzucanych przez poznańskich kibiców na boisko. Goście po golach Domagoja Antolicia i Michała Kucharczyka prowadzą 2:0 i są o krok od zdobycia mistrzostwa Polski.


Kilka minut później kilkudziesięciu fanów "Kolejorza" wbiegło na boisko. W tym momencie na murawie pojawiło się ok. 200 policjantów, którzy zaprowadzają porządek.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Przed meczem obawiano się zachowania kibiców przede wszystkim miejscowych. Wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann zwołał specjalne posiedzenie wszystkich służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na stadionie i poza nim. Setki policjantów było obecnych pod samym obiektem, co było obrazkiem dawno już w Poznaniu niewidzianym.

"Seryjnie pogrzebane marzenia" i "Grobowa atmosfera" - takie transparenty przywitały wychodzących na boisko poznańskich piłkarzy. Lech trzeci sezon z rzędu kończy bez żadnego trofeum, bowiem w stolicy Wielkopolski trzeciego miejsca nikt nie traktuje w kategorii sukcesu. Na trybunach zasiadło ponad 27 tysięcy kibiców, co jest najgorszą frekwencją w historii meczów Lecha z Legią rozgrywanych na oddanym do użytku w 2010 roku zmodernizowanym stadionie.

Lech: jesteśmy świadomi konsekwencji

Decyzję o przerwaniu spotkania podjął Zbigniew Hoffman, wojewoda wielkopolski.

Wiedzieliśmy, że nastroje kibiców przed tym spotkaniem są złe, ale zależało nam, żeby mecz się odbył, został przeprowadzony bezpiecznie, zgodnie z regulaminem i tak też się zakończył. O ile jesteśmy w stanie zrozumieć nastroje wśród kibiców, o tyle nie zgadzamy się i nie akceptujemy tego, w jaki sposób to spotkanie zostało zakończone - powiedział rzecznik prasowy Lecah Poznań Łukasz Borowicz.

Jak dodał, klub dochował wszelkiej staranności, by na stadionie było bezpiecznie.

Nie jesteśmy jedynym stadionem, na który race zostały wniesione, zostały odpalone i przeszkodziły w meczu. Dziś jest za wcześnie, żeby oszacować straty, za kilka dni nasza wiedza będzie bardziej bogata. Największe straty to jednak to, co się wydarzyło i co widzieliśmy. Jesteśmy świadomi, że czekają nas poważne konsekwencje - zaznaczył.


Beniaminek w pucharach

Powody do radości ma Górnik Zabrze, który zajął 4. miejsce w tabeli i zagra w europejskich pucharach. Zabrzanie pokonali u siebie Wisłę Kraków 2:0. 

W niedzielę żegnał się z Zabrzem reprezentacyjny pomocnik gospodarzy Rafał Kurzawa, który nie przedłużył wygasającego w czerwcu kontraktu i wyjeżdża zagranicę. Na "odchodne" w 32. minucie idealnie podał z rzutu wolnego na głowę Szymona Matuszka i kapitan gospodarzy pokonał Juliana Cuestę, co ucieszyło komplet kibiców na trybunach.

Po zmianie stron wiślacy zaatakowali i po pięciu minutach znów okazję do zdobycia gola miał Imaz, jego strzał obronił Tomasz Loska. Gospodarze nie zamierzali poprzestać na obronie korzystnego wyniku. Też próbowali go zmienić i mogło się im to udać, gdyby kadrowicz Szymon Żurkowski w 58. minucie uderzył z bliska celniej, a nie w boczną siatkę.

W końcówce trener przyjezdnych Joan Carrillo wzmocnił atak wprowadzając napastnika Pawła Brożka za obrońcę Marcina Wasilewskiego. W 81. minucie Carlitos przymierzył z rzutu wolnego i zabrzan uratował słupek. Ponownie skuteczniejsi okazali się podopieczni Marcina Brosza. W 87. minucie rozmontowali obronę Wisły, a Angulo po podaniu Żurkowskiego spokojnie wpakował piłkę do  pustej bramki. 

Wisła Kraków zakończyła sezon na 6. pozycji w tabeli. Królem strzelców został zawodnik "Białej Gwiazdy" Carlos "Carlitos" Lopez z 24 golami na koncie. Drugie miejsce zajął Igor Angulo (23 bramki). Najlepszym Polakiem w tym zestawieniu okazał się zawodnik Cracovii Krzysztof Piątek (21 bramek).

W czwartym niedzielnym spotkaniu Zagłębie Lubin pokonało w Kielcach miejscową Koronę 2:0 i zapewniło sobie 7. miejsce.

(ag)