Rosyjska obrona powietrzna zestrzeliła własny helikopter wojskowy Ka-29 nad Anapą, kurortem nad Morzem Czarnym w Kraju Krasnodarskim. O omyłkowym trafieniu donoszą sami rosyjscy żołnierze.
"W Anapie nasza obrona powietrzna zestrzeliła nasz własny helikopter" - napisał na swoim profilu na Telegramie żołnierz rosyjski Igor Guzenko.
Wojskowy przekazał, że śmigłowiec został trafiony przez jeden z systemów obronnych typu Pancyr i że mogło się to zdarzyć "z powodu awarii".
W wyniku ostrzału zginąć miało 4 rosyjskich żołnierz. "Cześć ich pamięci" - napisał Guzenko.
Pancyr-S1, z którego prawdopodobnie oddawano salwę w kierunku helikoptera, to rosyjski przeciwlotniczy zestaw artyleryjsko-rakietowy - jeden z nowszych i sukcesywnie modyfikowanych. Pierwsze próby artylerii rozpoczęto w 2002 roku. Dziś, po wydarzeniach w Anapie wiemy, że system działa niezawodnie.
Zestrzelony Ka-29 to z kolei śmigłowiec szturmowy konstrukcji radzieckiej z kabiną transportową mogącą pomieścić do 15 członków personelu wojskowego. Rosja posiadała 59 takich maszyn.
Piękna Anapa, gdzie wydarzenia, o których pisze Guzenko miały miejsce, znajduje się nad Morzem Czarnym w Kraju Krasnodarskim. To kurort morski z lotniskiem o znaczeniu federalnym.
Jan Matoga
Copyright © 1999-2025 RMF24.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu