Nie żyje 14-letni chłopiec - jeden z trójki rodzeństwa, porwanego wczoraj przez morskie fale w zachodniopomorskim Darłówku. Wciąż nie odnaleziono ciał dwójki pozostałych dzieci - 11 i 13-latka.
Jak informuje reporterka RMF FM Aneta Łuczkowska, w Prokuraturze Rejonowej w Koszalinie ruszyło prokuratorskie śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci dzieci.
Do tragedii doszło wczoraj. Dzieci wypoczywały na plaży pod opieką mamy, brodziły w morzu po kolana. Kobieta na chwilę poszła do toalety z najmłodszym z dzieci. Gdy wróciła na plażę, nastolatków już nie znalazła.
Kobieta wezwała pomoc. 14-letniego chłopca udało się wyłowić, bo morze wyrzuciło go w pobliże falochronu portowego. Śmigłowiec LPR zabrał go do szpitala.
Tak wyglday warunki na play w Darwku wczoraj ok 14. Zdjcie zrobione przez p. Kazimierza Siemiatkowskiego w Darwku Wschodnim. W tym samym czasie w Darwku Zachodnim fale na niestrzeonej play porway trjk dzieci. Z morzem nie ma artw! @RMF24pl pic.twitter.com/5jSZCB75ae
aneta_l15 sierpnia 2018
Poszukiwania rodzeństwa były prowadzone z lądu i z wody. Służby sprawdzały, czy morze nie wyrzuciło gdzieś ciał dzieci. Na miejsce przyjechały też zespoły płetwonurków z Białogardu i Szczecinka. Przeszukiwali oni morskie dno.
Akcję trzeba było przerwać z powodu trudnych warunków na morzu. Wznowienie akcji poszukiwawczej zależy od pogody - teraz wieje zbyt mocno i są zbyt duże fale, by ratownicy mogli wypłynąć w morze.
Poszukiwania obecnie prowadzone są tylko z lądu, plaże patrolują policjanci.
Na policję zgłaszają się świadkowie tragedii.
Wiadomo, że do wypadku doszło na niestrzeżonym odcinku plaży i przy wzburzonym morzu. Rodzina przyjechała na wczasy z Wielkopolski.
(ph)